-Już wstaje.-mruknęłam i ogarnęłam się lekko. Poprawiłam lekko włosy i wstałam z fotela. Razem z Zaynem wyszliśmy z samolotu.
***
Stanęliśmy przed lotniskiem. Ja, Zayn i reszta chłopców. Na przeciwko była ulica. Rondo i dużo aut jeżdżących przed siebie. Za ulicą był park. Było tam dużo drzew, ścieżki i ławki.
-Taksówka zaraz przyjedzie.-powiedział Louis. Nawet nie wiedziałam kiedy on zadzwonił, tak byłam zajęta myślami-Będziesz naszym tłumaczem?-zaśmiał się, a ja pokiwał potakująco głową.
-Później wypożyczę jakiś samochód.-oznajmił Zayn
-Ale tu pięknie.-powiedziałam PO POLSKU
-Co powiedziałaś?-powiedział Niall z szerokim uśmiechem na twarzy
-Że jest tu pięknie.-powiedziałam po Angielsku. Chłopcy pokiwali głowami, a Josh wskazał na taksówkę, która podjeżdżała już pod nasze stopy.
-Ale dziwne są tu rejestracje.-szepnął do mnie Zayn. No a jakie mają być? Zielone? A może niebieskie?
Wsiedliśmy wszyscy do auta. Było tam osiem siedzeń, więc się zmieściliśmy. Josh usiadł obok kierowcy, Zayn, ja i Liam za kierowcą, a Hazz, Lou i Niall za nami.
-Hotel Barczyński.-mruknął cicho do mnie Malik. Dziwnie to wypowiedział. Polskie słowo w jego ustach brzmiało co najmniej głupio.
-Poproszę do Hotelu Barczyńskiego.-powiedziałam po Polsku-Kiedy dojedziemy?
-Za jakieś piętnaście minut.-kierowca mówiąc to odpalał już stacyjkę
-Jaki to jest dziwny język..-Josh odwrócił głowę w moją stronę. Widziałam, jak taksówkarz się na niego popatrzył. No tak, anglik w Polsce - niecodzienny widok.
-Tak samo na początku myślałam o Anglii.
Mówi się, że obywatelstwo masz w kraju, którym językiem myślisz. Czyli na przykład jesteś Polką, ale myślisz po Rosyjsku, mówisz po Rosyjsku i mieszkasz w Rosji, to jesteś Rosjanką. Ja myślę po Angielsku, mam wpisane dwa obywatelstwa - Angielskie i Polskie. Nie chcę wyrzucać z wspomnień Polski. Tu się urodziłam.
Po 15 minutach dotarliśmy.
-125 złoty.-o cholera. Mam tylko funty...
-Em, proszę pana, mogę iść tutaj, do kantorku obok, bo mam tylko funty.
-Dobrze, ale koledzy zostają tutaj.
-Jasne.-polski-Zaraz wrócę, chłopcy.-angielski.
Wysiadłam z samochodu i szybko ruszyłam do kantoru. Wymieniłam 500 funtów, wyszło mi 2500 zł. 1 funt to 5 zł, czyli 500x5=2500. Wróciłam i podeszłam do okna obok siedzenia kierowcy, już nie wsiadałam do środka. Taksówkarz uchylił okienko i popatrz na mnie zza okularów. Teraz zobaczyłam jego twarz, koleś miał z 50 lat, zmarszczki na twarzy i siwe włosy.
-Tutaj pieniądze.-podałam mu 125zł, po czym otworzyłam drzwi od taksówki, tam, gdzie siedziałam z Zaynem.
-Chodźcie.-zamknęłam drzwi i podeszłam do bagażnika. "Zayn i spółka" podeszli obok mnie, a zaraz po nich dotarł taksówkarz. Każdy wziął swoje walizki. Ja wzięłam jedną, a resztę pomógł przenosić taksówkarz. Nasze walizki wylądowały w holu, na recepcji. Mijały nas kobiety i mężczyźni. Jedni starsi, drudzy młodsi. Czułam zazdrość, kiedy przechodziły obok nas atrakcyjniejsze ode mnie kobiety. Zacisnęłam pięść, ale w miarę się uspokoiłam.
-Halo, my nadal tu stoimy.-powiedział Liam.
Oh, przecież tylko ja tu znam polski. Podeszłam do recepcji z chłopcami, a nasze bagaże zostały pod opieką Liama, który został obok nich.
Odchrząknęłam, bo recepcjonistka zajmowała się czymś innym i jak na razie nas nie zauważyła.
-Oh, tak. W czym mogę pomóc?-jej twarz była pokryta grubą warstwą makijażu, przez co wyglądała brzydko. Miała rozpuszczone, brązowe włosy i około 35 lat. Harry zmarszczył twarz widząc ten widok.
-Chciałabym zamówić...-policzyłam ile nas jest, siedem. Ja z Zaynem, a reszta?-Jeden pokój dwuosobowy..-kobieta popatrzyła na komputer, a ja wykorzystałam to i zapytałam chłopców:
-Jak chcecie pokoje?-Niall popatrzył na Liama, na co ten pokiwał potakująco głową.
-Liam i ja, Harry, Josh, Louis we trójkę, ty i Zayn.
Agnieszka, bo tak pisało na plakietce wychyliła głowę znad komputera.
-Imiona i nazwiska?-Zayn popatrzył się mnie z miną "co ona do cholery gada?"
-Rose Richard i Zayn Malik. Trzy tygodnie.
-Dobrze. Pokój 78-podała mi klucz z czarną zawieszką-1000 zł.-uśmiechnęła się do mnie miło, co w jej wykonaniu nie wyglądało ładnie. Dałam jej kasę i kontunowałam:
-Jeszcze oni.-wskazałam na resztę chłopców
-Oni nie mają ust?-powiedziała wrednie, na co zmarszczyłam brwi
-Są z Anglii. Nie rozumieją tego, co do nich mówisz-popatrzyłam znów na jej plakietkę-Borwik.-to było jej nazwisko-Mówię ja, albo przejdę się do twojego szefa.
Wow, nie wiedziałam, że potrafię być taka odważna. Kobieta popatrzyła na mnie i pokiwała głową, abym mówiła dalej. Zayn i Niall popatrzyli na mnie ze znakiem pytania wypisanym na twarzy i zmarszczyli czoło.
-Więc, dwa pokoje. Jeden dwuosobowy, oddzielne łóżka i jeden trzyosobowy. Też oddzielne łóżka. Trzy tygodnie. -uśmiechnęłam się do niej niemiło, aby wiedziała, kto tu rządzi. Nie będzie mnie jakiś stary grzyb upominał. "Oni nie mają ust?" - wspomniałam sobie jej słowa w myślach.
-Nazwiska?-kobieta znów popatrzyła na komputer
-Dwuosobowy - Liam Payne i Niall Horan. Trzyosobowy - Josh Devine, Harry Styles i Louis Tomlinson.
Agnieszka zapisała coś na komputerze i podała mi dwa klucze. Numery 80 i 75.-Dwuosobowy,1000 zł, a trzyosobowy 1600 zł.
Kurczę, zapomniałam o tym. Niall podał mi coś, kasa. Zbawienie!
-Skąd ją masz?-zapytałam chłopaka biorąc powoli pieniądze
-Liam przed chwilą był w kantorku.-nie odpowiedziałam już, tylko podałam recepcjonistce pieniądze.
-Milego pobytu.-powiedziała, a ja uśmiechnęłam się wrednie i odeszliśmy do bagaży.
-Uratowałeś mnie. Pożarłaby mnie, gdybym nie dała jej tej kasy.-podniosłam jedną walizkę-Skąd wiedziałeś, że mówi o kasie?-zapytałam Nialla, gdy ten podnosił już swoją walizkę
-One zawsze na końcu mówią o forsie.-oh, no tak.
Wzięliśmy swoje walizki i poszliśmy do windy. Co prawda, nasze pokoje były na drugim piętrze (licząc parter), ale weź sobie wejdź z tyloma walizkami po schodach.
-Gdzie idziemy jako pierwsze?-zapytał podniecony Louis. Tak, ty byś sobie najchętniej już imprezował, a ja tutaj jestem zmęczona, heloł!
-Ja chcę spać, a beze mnie nigdzie nie pójdziecie.-oparłam się o ramienie Zayna, ta winda jest wooolna
-Czemu?-Zayn popatrzył na mnie z góry
-Język.-powiedziałam krotko, ale stanowczo.
Niall, Josh i Liam zaśmiali się.
-A założysz się, że sobie poradzimy?
-Nie. Nie dacie rady.-w tym momencie "pipnął" charakterystyczny dźwięk otwierania drzwi windy.
Liam zareagował śmiechem i wszyscy od razu wyszliśmy z windy tachając nasze walizki. Wydobyłam z siebie ciche "wow" widząc ten korytarz. Dywan był biały w paski, widać było, że jakby się po nim przeszło boso, od razu stopom byłoby miło. Ściany były pokryte strasznie ciemną żółcią, nawet jasnym brązem, drzwi były o kolorze ciemnego drewna, a gdzieniegdzie nawet była tapeta z wesołymi ludźmi. Wyglądało to tak.
-To pięciogwiazdkowy hotel. Zdziwisz się, gdy zobaczysz resztę tego budynku.-kocham cię za to, Zayn.
Poszliśmy szukać naszych pokoi. Odnalazłam pokój 74, szłam dalej. 75, 76, 77, 78. Jest!
-Zayn! Tutaj!-krzyknęłam do Zayna, który aktualnie był na końcu korytarza. Podszedł do mnie, a ja otworzyłam kluczem drzwi. Moim oczom ukazało się piękno. Biały, puszysty dywan, wielkie łóżko pokryte biało-fioletową kołdrą, takiego samego koloru poduszki, fioletowe ściany, na nich piękne obrazy. Szafki nocne białego koloru, drzwi balkonowe, stolik i krzesła koło ściany, duża plazma, piękny żyrandol.
-Ja pójdę po walizki.-powiedział Zayn wychodząc z pokoju. Walizki zostały na korytarzu, dlatego po nie poszedł. Ja rozłożyłam się na dużym łóżku i rozkoszowałam się chwilą. Po chwili do pokoju wszedł Zayn z walizkami, położył je obok drzwi i położył się obok mnie.
-Pięknie, co?-patrzył się w sufit, tak jak ja.
-Ślicznie.
***
Po dwudziestominutowym rozpakowywaniu się, ktoś zapukał do drzwi. Był to nie kto inny, jak Liam i Niall.
-Idziemy gdzieś?-zapytał Liam wchodząc do naszego pokoju z Niallem. Niall oparł się o ścianę, a Liam stał obok niego.
-No w sumie możemy iść. W nocy się wyśpię. Tylko wezmę prysznic.-wzięłam z szafki ciuchy i ruszyłam do łazienki.
-No to se poczekamy!-krzyknął Zayn. Nie wiem, czy śmiał się, czy nie.
Po piętnastominutowej, relaksacyjnej kąpieli wyszłam do chłopców, do pokoju. Byli tam już wszyscy, oprócz mnie.
-No nareszcie.-powiedział głośno Harry, machnął rękami i ubrał swoją kurtkę. Wzięłam swoją i wyszliśmy z naszego pokoju.
***
Byliśmy na mieście. Londyn od Krakowa różni się sporo. W Londynie są wieżowce, a tu bloki. No, ale nie jest tak źle. To też piękne miasto.
-Mogę odwiedzić moje przyjaciółki z dzieciństwa?-popatrzyłam z dołu na Zayna. Szliśmy chodnikiem, w celu dotarcia do wypożyczalni samochodów. Byliśmy już blisko, bo było widać ten budynek.
-Jasne, tylko wezmę ten samochód.
-Ile masz kasy?-wchodziliśmy już do budynku
-Jedenaście tysięcy.-przetarłam oczy. Co?!
Wypożyczyliśmy czarne BMW za 6 tysięcy. Jechaliśmy już w stronę domu Magdy i Natalii. Mieszkały obok siebie, ale nie wiem czy dalej mieszkają. Boję się, że nie.
Dotarliśmy. Ligonia. Ja i Zayn wysiedliśmy z auta, a chłopcy na nas czekali. Boję się tego spotkania.
-Gotowa?-zapytał Zayn stając przed autem
-Tak.-ruszyliśmy w stronę pierwszego domku. Wyglądał tak. Przeszliśmy przez chodniczek i dotarliśmy do drzwi. Wzięłam oddech i wypuściłam go ciężko. Zadzwoniłam dzwonkiem. ZADZWONIŁAM DZWONKIEM! Rozumiecie to? Po chwili otworzyła nam kobieta w wieku około 19 lat.
-Magda Sankowska?-zapytałam patrząc jej prosto w oczy. Jeżeli to ona, strasznie się zmieniła. gdy była mała, miała strasznie jasne blond włosy, grzywkę i często nosiła warkoczyki. Teraz to blondynka z przedziałkiem zamiast grzywki o pięknej twarzy.
-Tak, a o o chodzi?-to ona! Stała oparta o drzwi wpatrując się na mnie jak na wariatkę.
-To ja, Rose Richard. Pamiętasz mnie?-automatycznie odepchnęła twarz od drewnianej powłoki i wyszczerzyła oczy na mnie.
-To ty, Ro?-tak mnie nazywali w dzieciństwie. Zayn popatrzył na mnie pytająco i przeniósł wzrok na blondynkę. Kobieta przytuliła mnie i dała głowę na moje ramię.-Tyle lat...
Oderwała się ode mnie i popatrzyła na Zayna.
-A to kto?-wskazała na niego palcem
-Mój chłopak, Zayn.
Jej twarz była rozpromieniona i wyglądała tak.
-Wejdziecie?-wskazała gestem ręki, abyśmy weszli.
-Nie, chodź z nami.-uśmiechnęłam się do niej szeroko. Byłam taka szczęśliwa.
-----------------------------------------------------------------------------------
Komentarz karmi wenę. ~Miley Cyrus.